#76 Odbiór Techniczny Mieszkania: Jak Uniknąć Pułapek? – Tomasz Wałachowski

Kupno mieszkania to jedna z najważniejszych decyzji w życiu. Niezależnie od tego, czy jest to Twoje pierwsze „M”, czy kolejna inwestycja na dynamicznym warszawskim rynku, emocje często biorą górę. Wyobrażamy sobie idealne wnętrze, poranną kawę na balkonie i radość z posiadania własnego kąta. Niestety, za fasadą świeżej farby lub atrakcyjnej ceny mogą kryć się kosztowne wady techniczne.

W Eteria.pl wierzymy, że świadomy klient to bezpieczny klient. Dlatego do naszego najnowszego podcastu zaprosiliśmy inżyniera Tomasza Wałachowskiego który na co dzień zajmuje się odbiorami technicznymi mieszkań i demaskuje „fuszerskie” praktyki.

Oto najważniejsze wnioski i przestrogi prosto od eksperta, które pomogą Ci uniknąć finansowej katastrofy.

Rynek wtórny, czyli „Tylko pomaluję i wchodzę”

To chyba najczęstsza iluzja, z jaką spotykają się kupujący na rynku wtórnym, szczególnie w przypadku klimatycznych, starych kamienic. Zakładamy, że wystarczy lekkie odświeżenie. Rzeczywistość bywa brutalna.

Ukryte koszty w starych kamienicach

Jak podkreśla nasz gość, ludzie „chcą mieszkać w starych budynkach, ale chcą mieć standard nowoczesny”. Te dwie rzeczy często się wykluczają bez generalnego remontu.

  • Instalacja elektryczna: „Wchodzimy na kamienicę i ja mówię, ale zobaczcie, że instalacja elektryczna nie przygotowana, bo jest tylko na jednym bezpieczniku.” – ostrzega Tomasz. Taka instalacja nie wytrzyma jednoczesnej pracy piekarnika, płyty indukcyjnej i czajnika. Wymiana? To już poważny remont.

  • Piony i kanalizacja: W starych budynkach często spotyka się jeszcze stalowe rury kanalizacyjne. „Kanalizacja koroduje od środka. Później z przepływu 110 robi się 30-50. Co chwilę zdarzają się, że wybija im kanalizacja”.

  • Wentylacja: Problemy z ciągiem lub jego całkowity brak to prosta droga do zawilgocenia i grzyba.

  • Ściany i podłogi: To, co wydaje się „klimatyczne”, bywa pułapką. Krzywe ściany („banany”), odpadające tynki czy zniszczony parkiet, którego renowacja może być droższa niż położenie nowego – to standard.

Co ciekawe, problemy bywają też natury formalnej. Tomek przytoczył historię, gdzie „Pani miała w ofercie sprzedaży komórkę lokatorską, tylko że koniec końców okazało się, że komórka nie jest na akcie (…) ugadali się, że ta jest moja, ta jest twoja”. Taka komórka formalnie nie należy do mieszkania.

Rynek deweloperski – nowe nie znaczy idealne

Kupując nowe mieszkanie od dewelopera, oczekujemy ideału. Płacimy za nowy produkt, który powinien być pozbawiony wad. Niestety, pośpiech na budowach i oszczędności na podwykonawcach prowadzą do absurdalnych błędów.

„Latające okno” (Wesoła)

To historia, która mrozi krew w żyłach. Nasz ekspert opowiadał o odbiorze mieszkania z 3,5-metrowym przeszkleniem tarasowym.

„No i tak otwieram to okno, a ono mi tak lata. Po 30 cm w każdą stronę, do przodu, do tyłu”

Okazało się, że okno było osadzone „na jakichś styrodurach poklejonych cudawankach”, bez stabilizacji i podwaliny. Reakcja dewelopera? „My w takim standardzie oddajemy, klient ma to sobie wykończyć sam”. Taka wada to nie tylko kwestia estetyki – to gwarancja zalania mieszkania i ryzyko pęknięcia szyb pod wpływem naprężeń.

Znikająca posadzka (Bielany)

Podczas innego odbioru Tomek, sprawdzając narożniki, doprowadził do pęknięcia posadzki. Standardowa grubość wylewki to 4-6 cm. Na miejscu okazało się, że miała… 1 cm.

„Całą posadzkę skuwali. 50 metrów posadzki.”

Na szczęście w tym wypadku deweloper (duży, renomowany gracz) natychmiast przyznał się do błędu i naprawił go na swój koszt. To pokazuje, że podejście deweloperów bywa różne – od arogancji po pełną odpowiedzialność.

Odbiór techniczny, czyli Twój klucz do bezpieczeństwa

Historie Tomka pokazują jedno: fachowe oko inżyniera jest bezcenne.

Kiedy jest najlepszy moment na inspekcję?

Zdecydowanie przed podpisaniem umowy! Szczególnie na rynku wtórnym. „Lepiej przejrzeć i wiedzieć na czym się stoi tak jak z samochodem. Nie kupujemy samochodu, a później go oglądamy, tylko odwrotnie” – radzi Tomek. W przypadku rynku deweloperskiego, odbiór techniczny jest kluczowym momentem przed odebraniem kluczy, aby wszystkie wady wpisać do protokołu.

Ile to kosztuje i dlaczego to drobiazg?

Koszt odbioru technicznego w Warszawie waha się od ok. 400 zł za małe mieszkania do 1500-2000 zł za duże lokale lub domy.

Biorąc pod uwagę, że ceny mieszkań w Warszawie liczymy w setkach tysięcy lub milionach złotych, jest to absolutnie symboliczny wydatek. Jak słusznie zauważono w podcaście:

„Kupujemy za około milion złotych i warto zainwestować (…) to nawet nie jest 1% ceny„.

Ten 1% może zaoszczędzić Ci dziesiątek lub nawet setek tysięcy złotych na remontach lub dać potężne argumenty do negocjacji ceny.

Pułapka na koniec: Nieubezpieczony „Pan Miecio”

Nawet jeśli kupisz idealne mieszkanie, pozostaje kwestia remontu. Tomasz przestrzega przed zatrudnianiem ekip bez legalnej działalności i ubezpieczenia.

Opowiedział historię firmy remontowej, która zalała budynek, w tym windy. Koszt? 250 tysięcy złotych. Ekipa? Rozpłynęła się w powietrzu („drzwi nam zamknęli”). Kto za to odpowiada? Inwestor, czyli właściciel mieszkania.

Rada eksperta jest prosta: zawsze bierz firmę z legalną działalnością, ubezpieczeniem OC i zawsze podpisuj umowę.


Powyższe przykłady to tylko fragment wiedzy, którą podzielił się z nami Tomasz Wałachowsk. Wskazują one, jak wiele pułapek czeka na rynku nieruchomości.

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o tym, na co zwracać uwagę przy zakupie, jak wyglądają realia współpracy z deweloperami i jakie jeszcze „kwiatki” można znaleźć w warszawskich mieszkaniach, zachęcamy do odsłuchania pełnego odcinka naszego podcastu Eteria Nieruchomości!

🔔 Zasubskrybuj nasz podcast i bądź na bieżąco z nowymi odcinkami. W ten sposób wspierasz nasz rozwój. Dziękujemy za wsparcie 🤝 Cezary Nocula & Nataliia Iali

Potrzebujesz wsparcia w zakupie lub sprzedaży nieruchomości? Chcesz sprzedawać nieruchomości wspólnie z nami? Pisz śmiało na [email protected].

Kontakt do gościa:

Facebook Tomka

TomaBUD

Chcesz nas lepiej poznać?

Mail kontaktowy: [email protected]

Nasz kanał na YouTube

Nasz podcast na iTunes

Facebook Nataliia Iali

Facebook Cezary Nocula

Instagram Nataliia Iali

Facebook Eteria Consulting

Instagram Eteria Consulting

#75 Top 7 Wskazówek dla Każdego Kupującego Nieruchomość

Kupno nieruchomości to niemal zawsze jedna z największych i najbardziej stresujących decyzji w życiu. Wydajemy setki tysięcy, a często miliony złotych na transakcję, z którą będziemy związani przez lata. W Eteria.pl przeprowadziliśmy setki takich procesów i doskonale rozumiemy, jakie pułapki i wyzwania czyhają na kupujących.

Wiemy też, co odróżnia transakcję pełną nerwów od płynnego, świadomego procesu, który kończy się satysfakcją. Niektórzy klienci szukają swojego miejsca przez dwa lata, gubiąc się w ofertach – a można to zrobić znacznie szybciej i mądrzej.

Aby kupić nieruchomość „z głową”, warto podejść do tego metodycznie. Oto 7 kluczowych wskazówek opartych na naszym wieloletnim doświadczeniu.

1. Zacznij od „Dlaczego” (Zrozumienie potrzeb)

Zanim otworzysz pierwszy portal z ogłoszeniami, usiądź z kartką papieru (lub Excelem) i odpowiedz na fundamentalne pytanie, które stawiał Simon Sinek: Dlaczego?

Zdefiniuj swoje absolutne skrajności:

  • Co na pewno MUSISZ mieć? (np. 3 oddzielne pokoje, balkon, cisza)
  • Czego na pewno NIE CHCESZ? (np. parteru, okien na główną ulicę, widoku na okna sąsiada)

Zapisanie tych ram jest kluczowe, ponieważ w trakcie poszukiwań Twoje potrzeby zaczną ewoluować.

Mamy na koncie dziesiątki historii, gdzie „ktoś szukał na Pradze, a kupił na Mokotowie” albo „szukał mieszkania, a kupił dom”. Nasza rekordzistka szukała mieszkania na Mokotowie, a ostatecznie… kupiła apartament w Hiszpanii.

Te skrajne ramy to Twoja kotwica, która pozwoli Ci nie zbłądzić i nie stracić z oczu pierwotnego celu, gdy rynek zacznie kusić Cię kompromisami.

2. Budżet to nie tylko cena (Koszty dodatkowe i remont)

Największą pułapką budżetową jest skupienie się wyłącznie na cenie nieruchomości. Pamiętaj o kosztach dodatkowych:

  • Podatek PCC (2% na rynku wtórnym, chyba że to Twoje pierwsze mieszkanie).
  • Taksy notarialne.
  • Ewentualne wynagrodzenie pośrednika.

Zobacz:Ile kosztuje notariusz?

Jednak największym ukrytym kosztem jest remont. Niezależnie, czy kupujesz z rynku wtórnego, czy pierwotnego, niemal zawsze czekają Cię jakieś prace.

Nasza rada: Zawsze miej budżet na remont o 20-30% wyższy, niż sądzisz. W ogniu prac wykończeniowych zawsze „coś dochodzi”. Mieliśmy klientów, którzy kupili piękne, duże mieszkanie w topowej lokalizacji na Wilanowie. Zaczęli remont z rozmachem: „top kuchnia, top łazienka”. Niestety, budżet się skończył, zanim doszli do podłóg i mebli. Mieszkanie stało niedokończone, bo zabrakło rezerwy.

3. Zbadaj lokalizację „z buta”

Słynne „lokalizacja, lokalizacja, lokalizacja” to prawda, ale jest to sprawa niezwykle personalna. Nie ma jednej „najlepszej” dzielnicy – jest tylko najlepsza dla Ciebie.

Kiedy już zawęzisz obszar, nasza rada jest prosta: musisz tę lokalizację „spenetrować z buta”. Przejdź się po okolicy o różnych porach dnia – rano w drodze do pracy i wieczorem.

  • Poczuj klimat: Czy jest cicho? Czy czujesz się bezpiecznie?
  • Porozmawiaj z sąsiadami: To najlepsze źródło informacji o tym, co się realnie dzieje w budynku.
  • Sprawdź plany: Zobacz, co jest planowane na pustych działkach obok. Budowa biurowca lub nowej linii tramwajowej może drastycznie podnieść (lub obniżyć) wartość Twojej przyszłej nieruchomości.

4. Bądź inspektorem (Stan techniczny)

Jeśli nie znasz się na budowlance, zatrudnienie fachowca do oceny stanu technicznego to absolutny must have. Taka usługa kosztuje kilkaset złotych, a może zaoszczędzić Ci dziesiątki tysięcy.

Sprzedający, co naturalne, „lubią o czymś nie powiedzieć”. Fachowiec sprawdzi to, czego nie widać: stan instalacji elektrycznej, hydrauliki, wilgotność czy krzywizny ścian. Jest to kluczowe, zwłaszcza przy zakupie domu, gdzie koszty napraw potrafią iść w setki tysięcy.

„Nasza Klientka szacowała remont kuchni i łazienki na 40 tys. zł. Po wejściu ekipy i „zaszaleniu” z dodatkami, finalny koszt wyniósł 100 tys. zł.

5. Sprawdź dokumenty (Aspekty prawne)

Zakup nieruchomości to przede wszystkim transakcja prawna. Musisz sprawdzić Księgę Wieczystą (KW) – czy nie ma w niej roszczeń, hipotek czy służebności, o których nie wiesz.

Możesz bezpłatnie, podkreślam, bezpłatnie, skonsultować się z notariuszem. Zanieś mu numer KW i podstawowe dokumenty. Notariusz „zerknie na to” i podpowie, czy widzi jakieś ryzyka.

Jeśli bierzesz kredyt, kluczowe jest sprawdzenie statusu gruntów. Jeśli są nieuregulowane, bank może odmówić finansowania. Dla bezpieczeństwa, umowę przedwstępną (zwłaszcza z dużym zadatkiem) zawsze podpisuj w formie aktu notarialnego.

6. Negocjuj mądrze (Relacje przed ceną)

Na negocjacjach można ugrać bardzo dużo.

Niedawno dla naszego klienta wynegocjowaliśmy cenę mieszkania niższą o 250 000 zł od ceny ofertowej (z 1,55 mln zł).

Umiejętności negocjacyjne wielokrotnie się zwracają. Jeśli jednak nie czujesz się w tym mocny, zatrudnij do tego profesjonalnego pośrednika.

Pamiętaj też o złotej zasadzie: „najpierw relacje, potem negocjacje”. Jeśli „wkurzysz” sprzedającego na starcie, będzie on mniej skłonny do ustępstw.

I uwaga w drugą stronę: jeśli trafiłeś na idealną nieruchomość, która spełnia wszystkie Twoje kluczowe potrzeby, nie ryzykuj jej utraty. „Czasami negocjacje o dziesięć tysięcy” mogą sprawić, że ktoś inny kupi Ci ją sprzed nosa za cenę ofertową.

7. Zbierz swój „Team”

Na koniec najważniejszy punkt, który spina wszystkie pozostałe. Kupując nieruchomość, musisz zgromadzić wokół siebie team ekspertów. Powinien on składać się z:

  1. Pośrednika (który zna rynek i procesy)
  2. Doradcy kredytowego (jeśli kupujesz na kredyt)
  3. Notariusza (dla bezpieczeństwa prawnego)
  4. Fachowca od remontów (do oceny stanu)

Posłuchaj pełnej rozmowy

Powyższy wpis powstał na bazie informacji i wskazówek z najnowszego odcinka podcastu Eteria Nieruchomości. Jeśli chcesz poznać więcej szczegółów na temat mądrego kupowania i usłyszeć rozwinięcie każdego z tych siedmiu punktów, zachęcamy do odsłuchania pełnej audycji.

🔔 Zasubskrybuj nasz podcast i bądź na bieżąco z nowymi odcinkami. W ten sposób wspierasz nasz rozwój. Dziękujemy za wsparcie 🤝 Cezary Nocula & Nataliia Iali

Potrzebujesz wsparcia w zakupie lub sprzedaży nieruchomości? Chcesz sprzedawać nieruchomości wspólnie z nami?  Pisz śmiało  [email protected].

Chcesz nas lepiej poznać?

Mail kontaktowy: [email protected]

Nasz kanał na YouTube

Nasz podcast na iTunes

Facebook Nataliia Iali

Facebook Cezary Nocula

Instagram Nataliia Iali

Facebook Eteria Consulting

Instagram Eteria Consulting

#74 5 nieoczywistych sposobów zarabiania na nieruchomościach

W Eteria.pl na co dzień rozmawiamy z klientami o rynku nieruchomości. Dla wielu osób inwestowanie sprowadza się do dwóch scenariuszy: zakupu mieszkania na wynajem lub pośrednictwa. To solidne podstawy, jednak prawdziwi, doświadczeni inwestorzy wiedzą, że rynek nieruchomości w Warszawie i w całej Polsce – oferuje znacznie więcej niszowych, często bardziej zyskownych możliwości.

W naszym najnowszym podcaście Cezary Nocula przybliżył pięć strategii, z których korzystają profesjonaliści. To metody wymagające wiedzy i doświadczenia, ale pokazujące, jak szerokie jest pojęcie „zarabiania na nieruchomościach”.

Oto 5 niszowych sposobów na inwestowanie, które warto znać.

1. Flipping nieruchomości komercyjnych (Nie mieszkań)

Wszyscy słyszeli o flippingu mieszkań: kup tanio, wyremontuj, sprzedaj drożej. Ta sama zasada działa jednak na znacznie bardziej stabilnym rynku komercyjnym, ale mechanizm jest inny.

  • Na czym to polega? Inwestor kupuje lokal użytkowy, często poniżej wartości rynkowej.
  • Kluczowa różnica: Zamiast sprzedawać pusty lokal, inwestor najpierw dostosowuje go pod konkretnego, sieciowego najemcę (np. Żabkę, Rossmanna czy piekarnię) i podpisuje z nim długoterminową umowę najmu (np. na 5-10 lat).
  • Produkt: Sprzedaży nie podlega sam lokal, ale „gotowiec” inwestycyjny – nieruchomość z gwarantowanym, stałym przychodem.
  • Klient docelowy: Ostatecznym nabywcą jest inny inwestor (np. fundusz lub zamożna osoba prywatna), który nie chce zajmować się remontem i szukaniem najemcy, a jedynie czerpać pasywny dochód przez lata.

To strategia dla bardziej zaawansowanych graczy, operujących na rynku B2B (gdzie dochodzi m.in. 23% VAT), ale oferująca stabilny i przewidywalny zysk.

2. Sourcing, czyli „Łowca okazji” inwestycyjnych

Sourcing bywa mylony z pośrednictwem, ale to zupełnie inna usługa. Jak definiuje to Cezary: „jest to wyszukiwanie okazji inwestycyjnych, analizowanie informacji i przekazywanie tych okazji dalej”.

  • Kogo reprezentuje sourcer? Wyłącznie inwestora (kupującego). Nie podpisuje żadnych umów ze sprzedającymi.
  • Na czym się skupia? Tylko i wyłącznie na „okazjach” – nieruchomościach z potencjałem inwestycyjnym (pod flipa lub wynajem), które nie są dostępne na otwartym rynku lub wymagają specjalistycznej wiedzy.
  • Jak działa? Sourcer negocjuje ze sprzedającym tak, „jakby sam chciał kupić”. Często podpisuje umowę przedwstępną na siebie, a następnie dokonuje cesji tej umowy na docelowego inwestora.
  • Wynagrodzenie: Sourcer nie pobiera prowizji procentowej. Otrzymuje od inwestora stałą opłatę za „znalezienie” transakcji (np. 10, 20 lub 30 tys. zł). Im lepsza okazja (niższa cena), tym wyższa opłata dla sourcera.

3. Podnajem (Z gwarancją zysku… i ryzyka)

To strategia, która pozwala wejść na rynek wynajmu przy relatywnie niskim kapitale własnym. Jest jednak obarczona sporym ryzykiem.

  • Jak to działa? Firma zajmująca się podnajmem znajduje właściciela nieruchomości, który chce wynająć swoje mieszkanie, ale nie chce się niczym zajmować.
  • Model: Firma podpisuje z właścicielem długoterminową umowę najmu na stałą kwotę (np. 3000 zł miesięcznie). Właściciel otrzymuje gwarantowany czynsz, niezależnie od obłożenia.
  • Zysk firmy: Firma na własny koszt odświeża, mebluje lub dzieli lokal, a następnie podnajmuje go docelowym lokatorom (np. na pokoje) za wyższą sumaryczną kwotę (np. 4000 zł). Różnica to zysk firmy.
  • Ryzyko: „Trzeba robić to z głową”. Jeśli rynek najmu się załamie lub lokal będzie stał pusty, firma nadal musi płacić właścicielowi umówiony, stały czynsz. To model dla tych, którzy potrafią precyzyjnie zarządzać nieruchomościami i ryzykiem.

4. Inwestycje w strychy

W dużych miastach, takich jak Warszawa, brakuje działek w dobrych lokalizacjach. Doświadczeni inwestorzy znaleźli na to sposób – patrzą w górę.

  • Okazja: W starych kamienicach często znajdują się nieużytkowane strychy. Wspólnoty mieszkaniowe nierzadko nie mają funduszy na drogie remonty, np. wymianę dachu czy instalację windy.
  • Transakcja: Inwestor kupuje od wspólnoty strych, często w zamian za sfinansowanie kluczowego remontu w budynku.
  • Proces: To już nie jest remont, to „mikro-projekt deweloperski”. Wymaga uzyskania pozwoleń, adaptacji (np. podniesienia dachu, wstawienia okien) i stworzenia od zera pełnoprawnych mieszkań.
  • Zysk: „Strych kupujemy dużo, dużo, dużo taniej od standardowego mieszkania”. Mimo że koszty adaptacji są wysokie, finalna cena sprzedaży nowych apartamentów w prestiżowej lokalizacji generuje bardzo wysoki zwrot z inwestycji.

5. Inwestycje grupowe (Crowdfunding nieruchomości)

Co zrobić, jeśli masz 100 000 zł? Jak mówi Cezary: „w Warszawie, no to garaż kupimy”. Na mieszkanie to za mało. Dla takich osób powstał crowdfunding nieruchomości.

  • Model: Doświadczony deweloper lub inwestor znajduje dużą okazję, ale potrzebuje finansowania. Zamiast iść do banku, zbiera kapitał od wielu mniejszych, prywatnych inwestorów.
  • Twoja rola: Stajesz się pasywnym inwestorem. Pożyczasz swoje 100 tys. zł na określony procent lub stajesz się udziałowcem w spółce celowej powołanej do realizacji tego jednego projektu.
  • Plusy: Jest to inwestycja „bezsługowa” – nie zajmujesz się najemcami ani remontami. Oferuje zazwyczaj wyższy procent niż standardowy wynajem i pozwala wejść na rynek z mniejszą kwotą.
  • Minusy: Nie jesteś fizycznym właścicielem nieruchomości. Po zakończeniu projektu (np. po 2 latach) odzyskujesz kapitał powiększony o zysk i musisz szukać nowej okazji.

Pamiętaj, że to gra długoterminowa

Nieruchomości, niezależnie od wybranej strategii, to „gra długoterminowa”. Rynek jest bezpieczny i rentowny, ale wymaga wiedzy, cierpliwości i uczciwego partnera.

Jak słusznie podsumował Cezary w naszym podcaście:

„Jak ktoś oferuje wam szybkie, łatwe pieniądze, no to warto tam jakby nie wchodzić, bo to często niestety w naszej branży bywa tak zwanym scamem.”

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj podcastu!

Powyższy wpis to streszczenie najważniejszych strategii omawianych w odcinku podcastu Eteria Nieruchomości. Jeśli chcesz poznać więcej szczegółów na temat każdej z tych metod i lepiej zrozumieć, jak profesjonaliści poruszają się po rynku, zachęcamy do odsłuchania pełnej audycji.

🔔 Zasubskrybuj nasz podcast i bądź na bieżąco z nowymi odcinkami. W ten sposób wspierasz nasz rozwój. Dziękujemy za wsparcie 🤝 Cezary Nocula & Nataliia Iali

Potrzebujesz wsparcia w zakupie lub sprzedaży nieruchomości? Chcesz sprzedawać nieruchomości wspólnie z nami?  pisz śmiało  [email protected] lub wpadnij do nas na  http://eteria.com.pl

Chesz nas lepiej poznać?

Mail kontaktowy: [email protected]

Nasz kanał na YouTube

Nasz podcast na iTunes

Facebook Nataliia Iali

Facebook Cezary Nocula

Instagram Nataliia Iali

Facebook Eteria Consulting

Instagram Eteria Consulting

#73 Sztuka Autoprezentacji: Jak Skutecznie Zbudować Pierwsze Wrażenie –Jerzy Zientkowski

W Eteria.pl doskonale wiemy, przed jakim wyzwaniem staje dziś właściciel nieruchomości w Warszawie. Wystawiasz ogłoszenie i niemal natychmiast organizujesz „casting na pośrednika”. W Twoim salonie siada agent numer jeden, potem drugi, trzeci, czwarty… i każdy mówi to samo: „mam personalne podejście”, „gwarantuję najwyższą jakość” i „jestem elastyczny”.

Wszyscy zlewają się w jedną, nijaką masę.

Tymczasem w tym „castingu” nie chodzi o to, by powiedzieć klientowi to, co chce usłyszeć. Chodzi o to, by w 60 sekund udowodnić, że jest się profesjonalistą, który dowiezie rezultat.

O tym, jak mówić o sobie, by inni chcieli słuchać (i kupować), rozmawialiśmy w naszym najnowszym podcaście z Jerzym Zientkowski – jednym z najlepszych mówców w Polsce, mentorem i analitykiem komunikacji, który od lat szkoli również nasz zespół.

Oto dekonstrukcja autoprezentacji, która naprawdę działa.

Cel: Nie opowiedzieć, lecz zaciekawić

Podstawowy błąd, jaki popełniamy, to myślenie o autoprezentacji jako o procesie. „Muszę coś o sobie opowiedzieć”. Jerzy Zientkowski brutalnie sprowadza to na ziemię: to myślenie o rezultacie.

„Analogia: Pierwsza Randka. Jaki jest cel pierwszej randki? Żeby była druga. Jaki jest cel autoprezentacji? Żeby klient chciał „więcej”. Żeby był zaintrygowany, a nie poinformowany.

Standardowa formułka („Nazywam się X, mam Y lat doświadczenia…”) jest zabójcza. Jak tłumaczy Jerzy, nasz mózg rozpoznaje ten schemat i… przestaje słuchać. Nuda jest największym wrogiem sprzedaży.

Jak wygrać bitwę, zanim się zacznie?

Jeśli jesteś piątym agentem w kolejce, a klient już wcześniej rozmawiał z kimś, kogo zna i komu ufa – przegrałeś tę bitwę, zanim wszedłeś do pokoju.

Autoprezentacja nie zaczyna się, gdy otwierasz usta. Zaczyna się od przygotowania „amunicji”. Większość agentów (i większość ludzi) nie potrafi odpowiedzieć na fundamentalne pytanie:

„Co Cię wyróżnia?”

Odpowiedź „buduję relacje” jest pusta. Profesjonalista ma w głowie gotową historię: „Opowiem Panu historię klienta, który powiedział mi, że dzięki mnie poczuł się bezpiecznie, bo…”.

Wierzymy, że wygrywa się przygotowaniem. Znajomość swoich mocnych stron, poparta dowodami, buduje pewność siebie, która jest fundamentem zaufania.

Instrukcja skutecznej autoprezentacji w 4 krokach

Jak więc w praktyce zbudować przekaz, który wygrywa casting?

1. Zacznij inaczej (Pierwsze 7 sekund)

Masz 7 sekund na wrażenie intelektualne. Musisz pokazać inteligencję, pasję i ekspertyzę.

  • Źle: „Dzień dobry, nazywam się Jan Kowalski, jestem agentem nieruchomości.” (Nuda, mózg się wyłącza).
  • Dobrze (Hak): „49. W moim życiu ta liczba oznacza trzy kluczowe rzeczy…” (Mózg pyta: „Jakie rzeczy?”).
  • Dobrze (Teza): „20 lat temu, kończąc studia, wydarzyła się jedna z najbardziej fascynujących rzeczy w moim życiu…” (Mózg pyta: „Co się wydarzyło?”).

Zaczynając niestandardowo, zmuszasz słuchacza do aktywnego słuchania.

2. Mów językiem korzyści (Co klient z tego ma?)

Większość ludzi mówi o sobie (Cecha), zamiast o kliencie (Korzyść).

  • Źle (Cecha): „Jestem zaangażowany i mam wysoki system wartości.” (Klient myśli: Super, ale co z tego?).
  • Dobrze (Korzyść): „Mój system wartości oznacza, że nigdy nie postawię swojej prowizji nad Pana bezpieczeństwem. W praktyce oznacza to, że trzykrotnie sprawdzę każdy dokument, nawet jeśli opóźni to transakcję o jeden dzień. Wolę stracić dzień, niż żeby Pan stracił pieniądze.”

3. Zmień monolog w dialog

Nawet 60-sekundowa autoprezentacja nie może być monologiem. Musisz „przebić czwartą ścianę” (teatralna metafora). Jak?

  • Utrzymuj kontakt wzrokowy.
  • Zadawaj pytania retoryczne („I co się wtedy okazało?”).
  • Reaguj na mowę ciała klienta.
  • Spraw, by klient czuł się partnerem w rozmowie, a nie odbiorcą wyuczonej formułki.

4. Nigdy nie kończ mówiąc „Dziękuję”

To jeden z największych błędów. Słowo „dziękuję” energetycznie zamyka rozmowę. Jest sygnałem: „skończyłem, idziemy na kawę”.

  • Źle: „…no i to wszystko o mnie. Dziękuję.” (Cisza, niezręczność).
  • Dobrze (Wezwanie do działania): „Jeśli to, co powiedziałem, ma dla Państwa sens, proponuję, żebyśmy w kolejnym kroku omówili trzy największe ryzyka przy sprzedaży tej nieruchomości.”
  • Dobrze (Podsumowanie): „Chcę, żebyście Państwo zapamiętali o mnie jedną, kluczową rzecz…”

Zakończenie musi być mocne i wskazywać, co ma się wydarzyć dalej.

Mit „Naturalności”

Częstym argumentem przeciwko takiemu przygotowaniu jest: „Ale to będzie sztuczne, ja wolę być naturalny”.

Jak słusznie zauważył Jerzy, „naturalność nie jest dobra”, jeśli nie jest skuteczna.

Gdy oglądamy mistrza gitary lub profesjonalnego tancerza, ich występ wygląda na „naturalny” i „niewymuszony”. Ale za tą naturalnością stoją tysiące godzin praktyki.

W naszej agencji nieruchomości wierzymy, że profesjonalizm to rzemiosło. Przygotowanie swojej autoprezentacji, przećwiczenie jej i przetestowanie to nie „sztuczność” – to szacunek do klienta i jego czasu. To właśnie ten proces pozwala nam skutecznie pracować na Państwa sukces.

Chcesz poznać więcej szczegółów? Posłuchaj podcastu!

Powyższy wpis to skrót najważniejszych myśli z fascynującej rozmowy z Jerzym Zientkowski, która odbyła się w ramach podcastu Eteria Nieruchomości. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o tym, jak procesy i systemy pozwalają znaleźć czas na „dzikość serca” oraz pobrać materiały szkoleniowe od Jerzego, zachęcamy do odsłuchania pełnego odcinka!

Chcesz nas lepiej poznać?

Mail kontaktowy: [email protected]

Nasz kanał na YouTube

Nasz podcast na iTunes

Facebook Nataliia Iali

Facebook Cezary Nocula

Instagram Nataliia Iali

Facebook Eteria Consulting

Instagram Eteria Consulting

Poznaj naszego gościa:

Strona www
LinkedIn Jerzego
Instagram Jerzego

Materiały od Jerzego:

2020 Materiały 32 sposoby na świetne rozpoczęcie prezentacji v6 (1)

#72 Etyka w flipowaniu nieruchomości: Czy to uczciwy sposób na zarobek? Natalia Drysiak

W naszej pracy niemal codziennie spotykamy się z emocjami, jakie budzi rynek nieruchomości. W ostatnich latach na czoło narracji o wysokich cenach wysunął się „fliper” – postać niemal mityczna, często przedstawiana jako „ciemny bohater”, spekulant i główny winowajca rosnących kosztów mieszkań. Dyskusja stała się tak gorąca, że w Sejmie pojawił się nawet projekt tzw. ustawy „antyflipperskiej”.

Ale ile jest prawdy w tych wszystkich artykułach o „wykorzystywaniu babć”? Czy fliperzy faktycznie pompują ceny? A może – jak w każdym zawodzie obok nieuczciwych praktyk istnieje też realna wartość, za którą klienci są gotowi zapłacić?

Aby spojrzeć na ten temat „od kuchni”, zaprosiliśmy do naszego podcastu Natalię Drysiak – doświadczoną pośredniczkę i trenerkę sprzedaży, która od lat blisko współpracuje z inwestorami.

Oto najważniejsze mity, z którymi się rozprawiliśmy.

Mit 1: Fliperzy są winni wysokich cen mieszkań

To najcięższy i najczęściej powtarzany zarzut. Czy słusznie? Zdaniem naszego gościa – absolutnie nie.

„Czy to fliperzy są winni wysokich cen na rynku nieruchomości? Drodzy Państwo, uważam, że absolutnie nie. Kwestia tych wysokich cen to jest bardziej koniunktura gospodarcza i to co się na rynku dzieje.”

Prawdziwymi motorami wzrostu cen są fundamentalne prawa ekonomii:

  • Popyt i podaż: Po pandemii deweloperzy budowali mniej, co ograniczyło podaż.
  • Programy kredytowe: Rządowe programy, jak „Bezpieczny Kredyt 2%”, wywołały „totalne szaleństwo” na rynku. Gdy pojawiła się kolejka chętnych z tanim kredytem, każdy sprzedający – podniósł cenę. Czy to była „chciwość”, czy po prostu „wykorzystanie sytuacji” rynkowej?
  • Czynniki zewnętrzne: Gdy w 2022 roku napłynęła fala uchodźców z Ukrainy, ceny najmu w dużych miastach skoczyły o 70%. To nie była zmowa właścicieli, lecz drastyczna i nagła zmiana po stronie popytu.

Wysokie ceny nie są winą jednej grupy zawodowej, ale wynikiem globalnej i krajowej sytuacji gospodarczej, polityki monetarnej i działań rządu stymulujących popyt przy ograniczonej podaży.

Mit 2: Flipping to nieetyczny zawód

Obrazy „biednej babci” zmuszonej do sprzedaży mieszkania za bezcen to stały element internetowych historii. Jednak jak podkreśla Natalia Drysiak, trzeba oddzielić zawód od człowieka.

„Każdy zawód moi państwo jest etyczny. Kwestia tego (…) czy etycznym jest człowiek, który w tym zawodzie pracuje.”

Nasz gość użył mocnej analogii:

„Chirurg robiące operacje, robi je za pieniądze. To jest etyczne? Przecież powinien mi pomóc za darmo.”

Prawda jest taka, że na wolnym rynku każda transakcja wynika z potrzeb obu stron. Jeśli sprzedający (niezależnie od wieku) ma pilną potrzebę sprzedaży, jego „próg bólu negocjacji” jest wyższy. Na tym polega handel – tak samo, jak negocjujemy cenę w komisie samochodowym.

Prawdziwa wartość dobrego flippera: „Wygoda kosztuje”

Skoro mity są przesadzone, to za co właściwie płacimy, kupując mieszkanie od flipera? Płacimy za wygodę, komfort i bezpieczeństwo.

Profesjonalny flipping to nie spekulacja, ale rozwiązanie realnego problemu klienta.

W Eteria.pl doskonale wiemy, że większość klientów, zwłaszcza rodzin z dziećmi, panicznie boi się remontu.

  • Problem: Klienci kupujący stan deweloperski często mówią: „przerosła nas ilość pracy, którą musielibyśmy tu włożyć. Ale w ogóle nie widzieliśmy tego potencjału”.
  • Stres: Jak trafnie zauważyła Natalia Drysiak, klienci przyznają, że „przy wyborze kanapy i lodówki moglibyśmy się nawet rozwieźć”.

Dobry fliper nie jest spekulantem, ale project managerem. Wchodzi tam, gdzie zwykły kupujący widzi tylko problemy:

  1. Kupuje nieruchomości „trudne”: Często są to mieszkania, które u dewelopera stoją miesiącami – o słabym układzie, na parterze, o dużym metrażu (np. 75-100 m²), których boją się rodziny.
  2. Korzysta z architektów: Zmienia układ ścian, powiększa korytarz, tworzy funkcjonalne i nowoczesne przestrzenie.
  3. Dostarcza gotowy produkt: Oferuje mieszkanie „na tip-top”, z zabudową kuchenną, sprzętami AGD i szafami. Klient wchodzi z walizkami.

Dawne czasy flippów, gdzie montowano „atrapy” płyt indukcyjnych, a w miejscu lodówki była pusta dziura w szafce, dawno minęły. „Dzisiaj by tego rynek nie zaakceptował”.

Jak odróżnić profesjonalistę od amatora?

Diabeł tkwi w szczegółach. Podczas podcastu podzieliliśmy się historią jednej z naszych transakcji. Sprzedawaliśmy wyremontowane mieszkanie, na które przychodziło wielu klientów, ale nikt nie składał oferty.

Zaczęliśmy drążyć temat i okazało się, że problemem były… brakujące drzwi wewnętrzne.

„Dla nas to jest pikuś, wstawienie tam sześciu drzwi, tak? Ale dla klienta robi się to już bardzo duży problem. (…) Kto to ma zrobić? Ile to będzie trwało? (…) Przeleciłeś około 10 problemów.”

Klient widział nie brak drzwi, ale 10 problemów do rozwiązania. Natychmiast zorganizowaliśmy ekipę. Koszt: 6 000 zł. Efekt: mieszkanie sprzedało się w tydzień za cenę o 11 000 zł wyższą.

Profesjonalny fliper (i obsługujący go agent) rozumie ten mechanizm. Nie oszczędza na kluczowych elementach. Jeśli w lokalizacji premium klienci oczekują drewnianej podłogi, to ją kładzie.

Amator próbuje oszczędzić, wstawiając „poduszeczkę z Pepco” do apartamentu premium, niedopasowując standardu do lokalizacji i klienta docelowego.

Mit 3: To są łatwe pieniądze (czyli życie jak na Instagramie)

W mediach społecznościowych widać tylko zyski – nowe Porsche i egzotyczne wakacje. To rodzi zazdrość i złość.

„Była taka fala do zażygania się, przepraszam, że to powiem, ale to po prostu jest obrzydliwe, to przechwalanie się ile kto zarabia. (…) Pokaż, jaką pracę wykonałeś po drodze i w jakim czasie zarobiłeś te pieniądze, żeby osoba (…) wiedziała, że one nie spadły Ci z nieba.”

Rzeczywistość tej pracy to:

  1. Ryzyko: Inwestor ryzykuje własnym (lub pożyczonym) kapitałem. Rynek w każdej chwili może się zatrzymać.
  2. Kapitał: Żeby kupić mieszkanie za milion, fliper musiał ten milion najpierw zarobić.
  3. Praca: To nie jest praca na etacie. To „bujanie się” z ekipami remontowymi, pilnowanie terminów i gaszenie pożarów.
  4. Zespół: Na sukces pracuje sztab ludzi (architekt, ekipy, agent), którzy również muszą zarobić.

Flipping to po prostu biznes. Jak każdy inny – może być prowadzony uczciwie, dostarczając na rynek pożądaną wartość (gotowe mieszkania), lub nieuczciwie, idąc na skróty. W Eteria.pl zawsze stawiamy na współpracę z tymi pierwszymi.

Posłuchaj pełnej rozmowy!

Powyższy wpis powstał na bazie niezwykle szczerej i merytorycznej rozmowy w podcaście Eteria Nieruchomości. Jeśli chcesz usłyszeć więcej o kulisach pracy z inwestorami, poznać konkretne przykłady „dobrych” i „złych” praktyk oraz dowiedzieć się, na co uważać, kupując mieszkanie po remoncie, serdecznie zapraszamy do odsłuchania pełnego odcinka z Natalią Drysiak

🔔 Zasubskrybuj nasz podcast i bądź na bieżąco z nowymi odcinkami. W ten sposób wspierasz nasz rozwój. Dziękujemy za wsparcie 🤝 Cezary Nocula & Nataliia Iali

Potrzebujesz wsparcia w zakupie lub sprzedaży nieruchomości? Chcesz sprzedawać nieruchomości wspólnie z nami?  Pisz śmiało  [email protected].

Chcesz nas lepiej poznać?

Mail kontaktowy: [email protected]

Nasz kanał na YouTube

Nasz podcast na iTunes

Facebook Nataliia Iali

Facebook Cezary Nocula

Instagram Nataliia Iali

Facebook Eteria Consulting

Instagram Eteria Consulting

Kontakt do Natalii Drysiak:

Instagram Natalia Drysiak

Szkolenia

#71 Inwestowanie w nieruchomości w Dominikanie – Marek Zmysłowski

Jako Eteria.pl, na co dzień zajmujemy się warszawskim rynkiem nieruchomości. Jednak nasi klienci coraz częściej pytają o dywersyfikację portfela – nie tylko poza Polskę, ale i poza Unię Europejską. Szukają „Planu B”, który łączy bezpieczeństwo kapitału z wysoką jakością życia, zwłaszcza w obliczu rosnących wyzwań geopolitycznych i klimatycznych w Europie.

Właśnie dlatego w styczniu 2024 roku nasza założycielka, Nataliia, przyjęła zaproszenie na Dominikanę. Celem było osobiste zbadanie potencjału półwyspu Samaná, gdzie seryjny przedsiębiorca Marek Zmysłowski buduje prywatne miasta.

Czy inwestycja w „raj” ma sens? Czy to tylko egzotyczna mrzonka, czy realna strategia? W naszym najnowszym podcaście Nataliia i Marek szczegółowo przeanalizowali ten rynek. Oto najważniejsze wnioski.

Dlaczego Dominikana, a nie Hiszpania czy Cypr?

Polscy inwestorzy masowo kupują dziś nieruchomości w Hiszpanii i na Cyprze. To zrozumiałe – jest blisko, a klimat przyjazny. Jednak Samaná oferuje coś zupełnie innego.

To nie jest wybór „zamiast”, ale „ponad”. Jak zauważył Marek, to porównywanie „jabłek do pomarańczy”.

  • Hiszpania to komfort i bliskość, ale też rosnąca kontrola i regulacje w ramach Unii Europejskiej.
  • Cypr kusi świetnym stosunkiem ceny do wartości i pewną autonomią finansową, ale niesie ze sobą inne ryzyka geopolityczne.
  • Dominikana (Samaná) to inna liga dywersyfikacji:
    • Pełna własność dla obcokrajowców: W przeciwieństwie do wielu egzotycznych lokalizacji, prawo dominikańskie gwarantuje obcokrajowcom pełną, dziedziczoną własność (odpowiednik polskiego aktu notarialnego), bez żadnych ograniczeń.
    • Prywatność finansowa: System bankowy nie jest podpięty pod zunifikowane systemy księgowe UE i USA.
    • Natura: To nie jest tylko „ładna plaża”. Samaná to mikrokontynent z górami, dżunglą i plażami, które NatalIIa określiła jako „dziewicze”. „Przechodząc około 3 km, to prawie nie było ludzi. (…) Naprawdę czujesz, że tam oddychasz.”
    • Położenie strategiczne: Zaledwie 2 godziny lotu od Miami na Florydzie.

To opcja dla inwestorów, którzy patrzą na horyzont dłuższy niż 5 lat i cenią sobie realną autonomię.

Co tak naprawdę kupujesz?

Najciekawszym aspektem projektu Marka Zmysłowskiego nie są mury, ale filozofia. Wartością firmy jest „szybciej znaczy lepiej”. Jak to pogodzić z rajskim klimatem?

Okazuje się, że projekt wykorzystuje otoczenie (naturę, ocean, zdrowe jedzenie) nie po to, by zwolnić, ale by zwiększyć efektywność.

„Zdałem sobie sprawę z tego, że śpię dłużej, pracuję de facto krócej, mam czas na wszystko inne, ale mimo tego, że mam mniej jednostek czasowych, to w ramach tych jednostek czasowych robię więcej.” – Marek Zmysłowski”

Jak trafnie podsumowała Nataliia, „w pakiecie z willą sprzedajesz szczęście, proefektywność i takie zdrowie”. To inwestycja w „second home”, w którym można mieszkać 2-3 miesiące w roku, ładując baterie i pracując wydajniej niż w Europie.

Domek w cenie mieszkania

Głównym produktem, który cieszy się największym zainteresowaniem, jest mała, wolnostojąca willa. Co ciekawe, na Dominikanie budowa domów jest często tańsza niż budowa mieszkań (tańsza ziemia, brak kosztów ogrzewania, niższe ryzyko sejsmiczne przy niskiej zabudowie).

Co otrzymujemy w ramach bestsellera?

  • Cena: Ok. 250 000 USD
  • Produkt: Wolnostojący dom (ok. 90-100 m²) z dwiema sypialniami, dużym tarasem, prywatnym basenem i widokiem na ocean.
  • Standard: Pod klucz, z pełnym umeblowaniem.
  • Finansowanie: Dostępne finansowanie deweloperskie. Wystarczy wpłacić połowę (ok. 125 000 USD), aby się wprowadzić, a resztę spłacać w ratach przez 5 lat (rata ok. 2500 USD/miesiąc). Rata jest tak skalkulowana, by była dostępna dla klasy średniej z USA/Kanady lub by pokrywał ją potencjalny wynajem.

Strategia projektu to niska zabudowa (maks. 20% terenu), prywatność i widoki. Jak mówi Marek: „Nie budujemy wyżej niż palmy”.

Zarządzanie i bezpieczeństwo: Jak rozwiązano problem „kontroli”

Wielu polskich inwestorów obawia się utraty kontroli nad nieruchomością na drugim końcu świata. „Polacy lubią mieć kontrolę” – zauważyła Nataliia. Marek Zmysłowski odpowiada, że potrzeba kontroli wynika z „braku zaufania” i jego projekt adresuje to wprost.

Zakup wiąże się z podpisaniem dwóch dodatkowych, obowiązkowych umów:

  • Umowa wspólnotowa: Jasno określa zasady współżycia.
  • Umowa na zarządzanie wynajmem: Jeśli chcesz wynajmować komercyjnie, możesz to robić tylko i wyłącznie przez dewelopera.

Choć brzmi to restrykcyjnie, jest to kluczowe dla ochrony wartości inwestycji i jakości życia. Zapobiega chaosowi („Nie możemy mieć 15 tysięcy sprzątaczek łażących po osiedlu”), gwarantuje bezpieczeństwo i chroni przed typowymi problemami kurortów.

Równowaga między społecznością a zyskiem Aby uniknąć „ghost town” (pustych domów) lub „jednej wielkiej imprezy” (jak w kurortach Airbnb), projekt stawia na wynajem średnio- i długoterminowy (tygodniowy, miesięczny), rezygnując z wynajmu na doby. „Może to obniża trochę marżowość, ale utrzymuje wysoką jakość współżycia”.

A co z ROI? Marek jest ostrożny i nie gwarantuje zwrotów. Podaje jednak fakty: średni historyczny zwrot z wynajmu na Samanie wynosił ok. 15% rocznie (po kosztach, przed podatkiem). Zaznacza jednak, że ten poziom wynikał z przewagi popytu nad podażą i prawdopodobnie spadnie, gdy na rynek wejdą nowe projekty (w tym jego).

Jak zabezpieczona jest inwestycja?

To kluczowe pytanie dla każdego inwestora. Poza standardowymi mechanizmami (płatność w 8 transzach adekwatnych do postępu budowy) projekt oferuje coś unikalnego na dominikańskim rynku:

Pagare Notarial – to odpowiednik polskich „trzech siódemek” (art. 777 kpc), czyli przyspieszona procedura egzekucyjna, gdyby deweloper nie wywiązał się z umowy. Daje to realne zabezpieczenie wpłaconych środków, co nie jest standardem u innych deweloperów.

Wymiana mieszkania w Polsce na willę w raju

W poprzednim podcaście rozmawialiśmy o rewolucyjnym pomyśle „Asset Swap”. Jak to działa dzisiaj?

Mechanizm jest aktywny i przeszedł ewolucję. Początkowo generował setki zapytań od klientów, którzy nie byli gotowi na taką inwestycję. Dziś jest to wyrafinowane narzędzie zamykania sprzedaży:

„Mamy inwestora, na którym nam zależy. Natomiast taki inwestor mówi, że chętnie by coś kupił, ale brakuje mu gotówki (…). I wtedy się pytamy, czy może ma zamiast gotówki coś innego, co mógłby też dorzucić jako element wpłaty.”

To realna opcja dla właścicieli nieruchomości w Polsce (lub UE/USA), którzy chcą zamienić swoje aktywa na inwestycję na Dominikanie

Nasze wnioski wniosek?

Samaná to nie jest typowa inwestycja dla kogoś, kto szuka szybkiego flipa. To przemyślana strategia dywersyfikacji, „Plan B” i inwestycja w styl życia, który może zwiększyć naszą produktywność.

Jak podsumował Marek, jego prośba do inwestorów jest jedna: „Wygospodarować ten tydzień chociaż i przylecieć. (…) Trzeba tę Samanę poczuć”.

🔔 Zasubskrybuj nasz podcast i bądź na bieżąco z nowymi odcinkami. W ten sposób wspierasz nasz rozwój. Dziękujemy za wsparcie 🤝 Cezary Nocula & Nataliia Iali

Potrzebujesz wsparcia w zakupie lub sprzedaży nieruchomości? Chcesz sprzedawać nieruchomości wspólnie z nami?  Pisz śmiało  [email protected].

Chcesz nas lepiej poznać?

Mail kontaktowy: [email protected]

Nasz kanał na YouTube

Nasz podcast na iTunes

Facebook Nataliia Iali

Facebook Cezary Nocula

Instagram Nataliia Iali

Facebook Eteria Consulting

Instagram Eteria Consulting

#70 Mieszkanie na Start – Jak Zwiększyć Swoją Zdolność Kredytową w 2024? Mateusz Machnio

Rynek nieruchomości w Warszawie wciąż żyje programami dopłat. Po wygaszeniu „Bezpiecznego Kredytu 2%”, który błyskawicznie wyczerpał środki i wywindował ceny, rząd przygotowuje kolejny, jeszcze bardziej złożony program: „Mieszkanie na Start”.

Program ma ruszyć w drugiej połowie 2024 roku i potrwać do 2027. Już teraz wiemy, że jego zasady, choć na pierwszy rzut oka skomplikowane, otwierają nowe możliwości, ale niosą też ryzyka.

Aby pomóc naszym klientom zrozumieć, jak maksymalnie wykorzystać nadchodzącą szansę, do naszego podcastu zaprosiliśmy eksperta finansowego Mateusza Machnio (Finansowa). W rozmowie przeanalizowaliśmy projekt ustawy i zebraliśmy najważniejsze porady, jak przygotować się do wzięcia kredytu na najlepszych warunkach.

Kluczowe założenia programu

Nowy program mocno różnicuje warunki wsparcia w zależności od wielkości gospodarstwa domowego. Oto najważniejsze liczby z projektu ustawy:

Kryteria dochodowe (Miesięcznie netto)

  • Singiel: 7 000 zł
  • 2 osoby: 13 000 zł
  • 3 osoby (np. para + dziecko): 16 000 zł
  • 4 osoby: 19 500 zł
  • 5 osób (np. para + 3 dzieci): 23 000 zł

Wysokość dopłat i oprocentowanie

Dopłaty będą obniżać oprocentowanie kredytu (przez 10 lat) do poziomu:

  • 1,5% dla singli i gospodarstw 2-osobowych.
  • 1,0% dla gospodarstw 3-osobowych.
  • 0,5% dla gospodarstw 4-osobowych.
  • 0,0% dla gospodarstw 5-osobowych (z trójką dzieci).

Kwota kredytu objęta dopłatą również jest limitowana:

  • Singiel: 200 000 zł
  • 2 osoby: 400 000 zł
  • 3 osoby: 450 000 zł
  • 4 osoby: 500 000 zł
  • 5 osób: 600 000 zł

Dobra wiadomość dla Warszawy: Wyższe limity

Jedną z najważniejszych zmian w stosunku do poprzednich programów jest urealnienie limitów dla dużych miast.

Jak wyjaśnił Mateusz Machnio, jeśli cena metra kwadratowego w danym mieście (według wskaźnika GUS) jest wyższa od średniej krajowej o 25-50%, limity dochodowe i kwotowe rosną o 10%. Jeśli jest wyższa o ponad 50% (co dotyczy Warszawy), limity rosną aż o 20%.

Co to oznacza dla Warszawy? Rodzina z trójką dzieci będzie mogła liczyć na kredyt 0% nie do kwoty 600 000 zł, ale 720 000 zł (600 000 zł + 20%).

„To już jest dość spora pomoc, bo w Warszawie kupimy już za milion trzypokojowe mieszkania [z kredytem 720 tys. zł], raczej nie w nowym budownictwie.”

Ważne: To jest kwota, do której obowiązuje dopłata. Można wziąć wyższy kredyt (np. 1 mln zł), ale od nadwyżki (w tym wypadku 280 tys. zł) bank naliczy standardowe oprocentowanie rynkowe.

Kto skorzysta? (I kto został wykluczony)

Program, podobnie jak BK2%, ma swoje ograniczenia:

  • Wiek: O ile w BK2% limit wynosił 45 lat dla wszystkich, o tyle „Mieszkanie na Start” ogranicza wiek tylko dla singli – do 35 lat. Pary i rodziny nie mają limitu wieku.
  • Pierwsza nieruchomość: Program jest przeznaczony dla osób, które nie posiadały (ani nie posiadają) nieruchomości.
  • Wielka zmiana dla rodzin 3+: Najważniejszy wyjątek dotyczy gospodarstw domowych z co najmniej trójką dzieci. Mogą one skorzystać z programu, nawet jeśli posiadają już nieruchomość, aby zamienić ją na większą i bardziej komfortową.

Ryzyko, o którym mówimy…

Ustawodawca, chcąc uniknąć sytuacji z BK2% (gdzie środki skończyły się w pół roku), planuje wprowadzić limity kwartalne w wysokości 15 000 wniosków.

Co się stanie, gdy będziesz 15 001 w kolejce? Twój wniosek przechodzi na kolejny kwartał. To rodzi gigantyczne ryzyko dla kupujących na rynku wtórnym, którzy podpisali umowę przedwstępną i wpłacili zadatek.

Ekspert radzi, by w takiej sytuacji podpisywać umowy przedwstępne na dłuższy okres (3-4 miesiące). My jednak patrzymy na to realnie:

„Pomysł jest bardzo fajny teoretycznie, w praktyce, żeby sprzedający, który będzie widział tak dużo zainteresowania na rynku, zgodził się na to, że po prostu sobie grzecznie poczekać trzy miesięcy więcej, no ciężko to widzę (…). Mocno to napompuje nam kolejny raz ceny na rynku nieruchomości, to na pewno.”

Sprzedający, wiedząc o limitach, może po prostu zażądać wyższej ceny za „przywilej” czekania na kredyt.

Jak przygotować się do kredytu? Porady Eksperta

Jeśli chcesz skorzystać z programu, masz jeszcze chwilę na poprawę swojej sytuacji finansowej. Najważniejszy krok to wizyta u eksperta kredytowego TERAZ, aby ocenić obecną zdolność.

Jeśli chcesz ją realnie zwiększyć, Mateusz Machnio wskazał kluczowe działania:

1. Sposób na poprawę zdolności: Konsolidacja długów

To najważniejsza porada dla osób, które spłacają drobne zobowiązania. Bank, licząc zdolność, patrzy na miesięczne obciążenie, a nie na całkowitą kwotę długu.

„Mając często dwa, trzy, cztery kredyty gotówkowe (…) bierzemy je na krótki okres (…). Być może warto je skonsolidować, czyli połączyć w jedno zobowiązanie, nieco wydłużyć sobie ten okres spłaty. I zmniejszyć te raty miesięczne (…). Redukując te raty, powiedzmy (…) z 1500 złotych na 500, prawdopodobnie zwiększymy swoją zdolność kredytową o kilkaset tysięcy złotych.

2. Uważaj na zmianę pracy

Banki wymagają określonego stażu pracy (zwykle min. 3 miesiące przy umowie o pracę, ale często 12 miesięcy przy umowie zlecenie). Jeśli planujesz zmianę pracy, zrób to z dużym wyprzedzeniem lub wstrzymaj się do czasu uzyskania kredytu.

3. Błąd, który zniszczy Twoją zdolność: „Brudny” BIK

W okresie przygotowań do kredytu hipotecznego musisz dbać o „czystość” w Biurze Informacji Kredytowej (BIK).

  • Płać raty terminowo: To buduje pozytywną historię.
  • Nie składaj zapytań kredytowych: „Banki mają limity zapytań (…). Mimo, że klient otrzymuje bardzo wysokie wynagrodzenie (…) może spotkać się z odmową (…) ze względu na to, że tych zapytań w ostatnim czasie było po prostu za dużo.”
  • Pułapka PayPo i płatności odroczonych: Nawet popularne usługi „kup teraz, zapłać później” (jak PayPo) są odnotowywane w BIK jako zapytanie kredytowe i obniżają Twoją wiarygodność!

Nie łapiesz się na program? Kupuj TERAZ

A co, jeśli jesteś singlem po 35. roku życia lub Twoje dochody znacznie przekraczają limity? Mateusz Machnio ma jedną, stanowczą radę:

„Osoby [które wiedzą, że nie skorzystają z programu] faktycznie powinny szukać nieruchomości teraz.”

Dlaczego? Bo wszystkie dotychczasowe programy dopłat powodowały gwałtowny wzrost cen. „Kredyt 2%” pokazał, że wzrosty potrafią być „bardzo, bardzo duże”.

🔔 Zasubskrybuj nasz podcast i bądź na bieżąco z nowymi odcinkami. W ten sposób wspierasz nasz rozwój. Dziękujemy za wsparcie 🤝 Cezary Nocula & Nataliia Iali

Potrzebujesz wsparcia w zakupie lub sprzedaży nieruchomości? Chcesz sprzedawać nieruchomości wspólnie z nami?  Pisz śmiało  [email protected].

Chcesz nas lepiej poznać?

Mail kontaktowy: [email protected]

Nasz kanał na YouTube

Nasz podcast na iTunes

Facebook Nataliia Iali

Facebook Cezary Nocula

Instagram Nataliia Iali

Facebook Eteria Consulting

Instagram Eteria Consulting

#69 Ustawa Antyfliperska 2024: Czy 10% PCC Zmieni Rynek?

Na rynku nieruchomości znów gorąco, a politycy ponownie próbują „ratować” rynek mieszkaniowy. Tym razem Lewica złożyła projekt ustawy, który ma ukrócić działalność „spekulantów” i „flipperów”, rzekomo odpowiedzialnych za horrendalny wzrost cen. Hasło „mieszkanie prawem, nie towarem” znów jest na ustach wszystkich.

Jako Eteria.pl, postanowiliśmy przyjrzeć się tej propozycji i sprawdzić, czy rzeczywiście jest to „rescue project”, czy raczej kolejny polityczny marketing, który w praktyce uderzy w kupujących.

Jak dziś wygląda podatek PCC?

Zanim przejdziemy do projektu, przypomnijmy, jak (w kwietniu 2024 roku) wygląda sytuacja z podatkiem od czynności cywilnoprawnych (PCC) przy zakupie nieruchomości:

  • Rynek wtórny: Standardowo kupujący płaci 2% PCC u notariusza.
  • Rynek pierwotny: Kupując od dewelopera, nie płacimy PCC. W cenę brutto wliczony jest podatek VAT (zwykle 8%).
    • Wyjątek 1 (dla kupujących): Od zeszłego roku, jeżeli osoba kupuje swoją pierwszą w życiu nieruchomość (na rynku wtórnym), jest całkowicie zwolniona z podatku PCC.Ciekawostka: Mieliśmy klientkę kupującą pierwsze mieszkanie za 1,5 mln zł (za pieniądze z darowizny od rodziców). Dzięki tej ustawie zaoszczędziła 30 000 zł. Prawo to wspiera więc wszystkich kupujących pierwszy lokal, niezależnie od jego wartości.
    • Wyjątek 2 (dla inwestorów): Aby zniechęcić fundusze inwestycyjne, wprowadzono 6% PCC od zakupu szóstego i kolejnego lokalu w tej samej inwestycji deweloperskiej.Jak fundusze to omijają? Jak słusznie zauważył prowadzący nasz podcast, fundusze, zamiast kupować pojedyncze mieszkania, często… kupują całą spółkę celową założoną przez dewelopera do budowy danego osiedla. W ten sposób unikają podatku, a regulacja okazuje się marketingiem politycznym.

Nowy projekt: ustawa „Antyflipperskiej”

Nowy projekt złożony przez Lewicę to prawdziwa rewolucja podatkowa, mająca uderzyć we flipperów, czyli osoby szybko kupujące i sprzedające lokale z zyskiem.

Co proponują politycy?

  1. Podatek od szybkiej sprzedaży (dla sprzedającego):
    • Sprzedaż w ciągu 1 roku od zakupu = 10% PCC
    • Sprzedaż w ciągu 2 lat od zakupu = 6% PCC
    • Sprzedaż w ciągu 3 lat od zakupu = 4% PCC (Przypomnijmy, obecnie sprzedający nie płaci PCC w ogóle, a kupujący 2%).
  2. Podatek od liczby posiadanych mieszkań (dla kupującego):
    • Zakup trzeciego lokalu = 3% PCC
    • Zakup czwartego lokalu = 4% PCC
    • Zakup piątego i kolejnego lokalu = 5% PCC

Dlaczego ten projekt jest absurdem?

Jak zauważył Cezary Nocula w naszym podcaście: „ta ustawa ma wiele dziur i jest (…) napisana przez studenta pierwszego roku prawa i to nie najlepszego studenta”.

Już na pierwszy rzut oka widać chaos. Co w sytuacji, gdy osoba kupująca swoje piąte mieszkanie (z podatkiem 5%) kupuje je od flippera, który sprzedaje je w ciągu roku (z podatkiem 10%)? Jaki podatek wtedy płacimy? 5%? 10%? A może sumę, czyli 15%? Ustawa tego nie precyzuje.

Dlaczego ceny i tak wzrosną?

Politycy zdają się zapominać o podstawowym prawie ekonomii, znanym z gimnazjum: prawie popytu i podaży.

Co robią politycy, żeby „obniżyć” ceny?

  1. Stymulują popyt: Wprowadzają programy typu „Bezpieczny Kredyt 2%” czy „Kredyt 0%”. Efekt? Więcej ludzi rusza na zakupy z nowymi pieniędzmi (popyt rośnie).
  2. Ograniczają podaż: Jednocześnie utrudniają życie deweloperom. Nowe obostrzenia, skomplikowane formalności, coraz droższe i trudniejsze procedury budowlane. Efekt? Buduje się mniej, wolniej i drożej (podaż maleje).

Gdy popyt rośnie, a podaż maleje – cena MUSI iść w górę.

Tymczasem w Warszawie setki, jeśli nie tysiące, lokali komunalnych należących do miasta stoją puste i niszczeją. Miasto nie chce ich sprzedać ani wynająć. Zamiast uwolnić te pustostany, zwiększyć podaż działek i ułatwić formalności deweloperom, politycy wolą medialną walkę z „wrednymi flipperami”.

Smutny wniosek jest jeden: winni wzrostów cen są zawsze „spekulanci”, ale prawdziwą przyczyną jest polityka, która ignoruje podstawy ekonomii.

Posłuchaj pełnej analizy

Ten artykuł to skrót najważniejszych tez z odcinka podcastu Eteria Nieruchomości. Jeśli chcesz poznać więcej szczegółów na temat proponowanych zmian podatkowych, mechanizmów rynkowych i realnych przyczyn wzrostu cen, zapraszamy do odsłuchania pełnej audycji.

Zasubskrybuj nasz podcast i bądź na bieżąco z nowymi odcinkami. W ten sposób wspierasz nasz rozwój. Dziękujemy za wsparcie! Cezary Nocula & Nataliia Iali.

Potrzebujesz wsparcia w zakupie lub sprzedaży nieruchomości? Chcesz sprzedawać nieruchomości wspólnie z nami?  Pisz śmiało  [email protected].

Nasz kanał na YouTube

Nasz podcast na iTunes

Facebook Nataliia Iali

Facebook Cezary Nocula

Instagram Nataliia Iali

Facebook Eteria Consulting

Instagram Eteria Consulting

#68 Jak sprzedać mieszkanie drożej? Praktyczne wskazówki przed sprzedażą

Większość właścicieli nieruchomości ma jeden cel: sprzedać po jak najwyższej cenie. Jak mawiał klasyk: „tanio skóry nie sprzedam”. To naturalne – często jest to jedna z największych transakcji w naszym życiu.

Problem polega na tym, że wiele cen ofertowych na warszawskim rynku to, jak sami mówimy, „marzenia” – niestety, dalekie od kwot transakcyjnych. Co więc oddziela marzenia od realnego zysku?

W Eteria.pl wiemy, że aby uzyskać cenę wyższą niż rynkowa średnia, trzeba wykonać pracę. „Bez pracy nie ma kołaczy”. Dziś podzielimy się pięcioma konkretnymi działaniami, które – jeśli są mądrze wykonane, to potrafią podnieść finalną cenę nieruchomości o kilka, a nawet kilkanaście procent.

1. Drobny remont: Gdzie skupić wzrok (i pieniądze)?

Kluczowe jest tu słowo „drobny”. Nie mówimy o generalnym remoncie za setki tysięcy, ale o inwestycji rzędu kilku, kilkunastu tysięcy, która przyniesie wielokrotny zwrot.

Na co kupujący zwracają największą uwagę? Na największe powierzchnie:

  • Ściany, sufity i podłogi: „To (…) najwięcej na to kupujący patrzy swoim wzrokiem”. Pęknięcia, brud czy zacieki muszą zniknąć.
  • Demony w głowach kupujących: Plamy po zalaniu to absolutny priorytet. Nawet jeśli problem dawno rozwiązano, plama na suficie „budzi demony w głowach kupujących” i generuje prośby o drastyczną obniżkę ceny. Malowanie za kilkaset złotych rozwiązuje problem za kilkadziesiąt tysięcy.
  • Drobne usterki: Niesprawne krany, niedomykające się szafki, zepsuty dzwonek. „Klienci, którzy dobrze płacą, to przeważnie mają też większe wymagania”. Każda taka usterka to argument do negocjacji. Naprawienie ich z góry odbiera kupującemu amunicję.

Kluczowa uwaga: Jeśli mieszkanie jest przeznaczone „do totalnego remontu”, nie maluj go na siłę. Kupujący może wtedy „podejrzewać, że my coś maskowaliśmy”. W takim wypadku lepiej skupić się na kolejnym punkcie.

2. Mniej znaczy więcej, czyli strategiczne odgracanie

To, co dla nas jest pamiątką, dla kupującego jest gratem.

  • Mieszkania zamieszkałe: Zrób „miejsce dla potencjalnego kupującego, żeby mógł (…) wyobrazić siebie samego w tym mieszkaniu”. Jeśli przestrzeń jest zagracona prywatnymi rzeczami, drastycznie to utrudniasz.
  • Mieszkania spadkowe (np. „po babci”): Często „jedyną rzeczą remontową, jaką możemy zrobić, jest wyrzucenie wszystkiego”. Odsłonięcie czystej przestrzeni i potencjału lokalu działa cuda i nic nie kosztuje poza jednym dniem pracy.

3. Przygotowanie prawne: Dlaczego dokumenty to pieniądze

To jeden z najczęściej pomijanych, a najbardziej dochodowych kroków. Przygotowanie kompletu dokumentów (zaświadczeń ze spółdzielni, księgi wieczystej) przed startem sprzedaży jest kluczowe.

Wyobraź sobie sytuację: trafia się najlepszy klient. Ma gotówkę, „musi kupić już” i chce się wprowadzić za tydzień. „A takich klient przeważnie bardzo dobrze płaci, bo zależy mu na czasie”.

Jeśli w tym momencie powiesz mu, że na jeden dokument ze spółdzielni musisz czekać miesiąc – właśnie straciłeś najlepszą ofertę.

Pro-Tip: Pokaż potencjał, nie tylko stan obecny

Dokumenty to też plany. W Eteria.pl wielokrotnie robiliśmy to dla naszych klientów:

  • Mieszkania: „Klient ma mieszkanie dwupokojowe, widzieliśmy na planie, że jest możliwość przeniesienia kuchni do salonu i zrobienie z tego trzech pokoi”. Sprzedaliśmy je jako mieszkanie z potencjałem na 3 pokoje, znajdując kupca błyskawicznie, mimo że wcześniej „wisialo” na rynku przez wiele miesięcy.
  • Działki: Kluczowa jest analiza chłonności działki (ile PUM/PUU można tam wybudować). Nasz znajomy architekt wycenił działkę klienta, która wg pośredników była warta 800 zł/m. Po analizie chłonności wystawił ją za 1500 zł/m i sprzedał za niewiele mniej. Przygotowanie prawne podwoiło jej wartość.

4. Home staging (Ale zrobiony z głową)

Dodanie uroku i klimatu za pomocą dekoracji, zasłon czy kwiatów potrafi podnieść cenę o kilka procent. Ale i tu jest haczyk.

„Jak ktoś ma mieszkanie po babci stare do remontu i dostawi kilka kwiatków, to może delikatnie śmiesznie wyglądać”.

Home staging musi być dopasowany do nieruchomości. W mieszkaniach „do wprowadzenia” potrafi zdziałać cuda. W Eteria.pl często robimy to dla naszych klientów w ramach pakietu usług, bo wiemy, że ta inwestycja zwraca się wielokrotnie – czasem pokrywając koszt całego naszego wynagrodzenia.

5. Wirtualna rzeczywistość i unikalna historia

Na koniec dwie strategie dla bardziej unikalnych nieruchomości.

  • Stworzenie unikalnej historii: „Ludzie kupują historię”. Jeśli sprzedajesz mieszkanie w prestiżowej dzielnicy lub historycznej kamienicy, dowiedz się o niej więcej. Kto tu mieszkał? Kto mieszka w okolicy? Opowieść o znanym polityku czy artyście z sąsiedztwa działa na wyobraźnię i podbija wartość emocjonalną. Nasz klient, który intrygował kupujących historią o „byłym prezydencie” mieszkającym w pobliżu, sprzedał mieszkanie parze, która kupiła… z ciekawości.
  • Spacer wirtualny (VR): Idealne dla nieruchomości luksusowych, trudno dostępnych lub dla klientów międzynarodowych. Spacer 3D pozwala „odfiltrować” turystów, a przyciągnąć poważnych klientów z daleka. Taki klient, jadąc z innego miasta lub kraju, „może (…) głównie na taką nieruchomość pojechać.” Twoja oferta staje się dla niego celem, a nie jednym z wielu przystanków.

Jak widać, wszystkie te działania sprowadzają się do jednego: dania wartości kupującemu. Im więcej pracy wykonamy, aby ułatwić mu zakup, pokazać potencjał i dać poczucie bezpieczeństwa, tym więcej „wraca” do nas w cenie transakcyjnej.

Chcesz poznać więcej szczegółów?

Zasubskrybuj nasz podcast i bądź na bieżąco z nowymi odcinkami. W ten sposób wspierasz nasz rozwój. Dziękujemy za wsparcie! Cezary Nocula & Nataliia Iali

Potrzebujesz wsparcia w zakupie lub sprzedaży nieruchomości? Chcesz sprzedawać nieruchomości wspólnie z nami?  Pisz śmiało  [email protected].

Nasz kanał na YouTube

Nasz podcast na iTunes

Facebook Nataliia Iali

Facebook Cezary Nocula

Instagram Nataliia Iali

Facebook Eteria Consulting

Instagram Eteria Consulting

#67 Ujawniamy: Nieetyczne praktyki pośrednika nieruchomości

Na rynku nieruchomości panuje wiele mitów, które na pierwszy rzut oka wydają się niezwykle korzystne dla sprzedającego. Hasło „0% prowizji” działa jak magnes, a wizja 20 agentów pracujących nad naszą ofertą brzmi jak gwarancja sukcesu. Niestety doskonale wiemy, że rzeczywistość jest często brutalnym przeciwieństwem tych obietnic.

Jako profesjonaliści wierzymy, że naszym obowiązkiem jest edukowanie rynku. Obiekcje klientów nie biorą się znikąd – często są wynikiem złych doświadczeń i nieuczciwych praktyk.

Dlaczego więc to, co wydaje się największą oszczędnością, w praktyce bywa największą stratą? Analizujemy trzy najpopularniejsze pułapki, na które codziennie wpadają sprzedający w Warszawie.

Pułapka #1: Mit „0% Prowizji od sprzedającego”

To absolutny hit marketingu. Sprzedający myśli: „Świetnie! Agencja zrobi wszystko za mnie, ja nic nie płacę, więc cała kwota ze sprzedaży trafia do mojej kieszeni”.

Brzmi logicznie? Tylko pozornie. Zastanówmy się, na czym w takim modelu zarabia biuro nieruchomości. Odpowiedź jest prosta: pobiera wynagrodzenie od kupującego.

I tu pojawia się fundamentalny konflikt interesów.

  • Kto płaci, ten wymaga: Skoro agentowi płaci kupujący, to czyje interesy będzie on reprezentował?
  • Negocjacje w dół, nie w górę: Taki agent nie będzie walczył o najwyższą możliwą cenę dla Ciebie (sprzedającego). Jego celem jest doprowadzenie do transakcji za cenę satysfakcjonującą jego klienta – kupującego. Będzie więc dążył do negocjowania ceny w dół.
Prawdziwy koszt 0%: Najgorsze jest jednak to, czego nie widać. Kiedy do takiego agenta zadzwoni inny, profesjonalny pośrednik (reprezentujący gotówkowego, zdecydowanego klienta), najczęściej usłyszy: „Nie współpracuję„.

Dlaczego? Bo agent „0%” nie chce dzielić się swoją prowizją (pobieraną od kupującego). W efekcie Ty, jako sprzedający, tracisz najlepszych kupców na rynku i nawet o tym nie wiesz. Twoja oferta jest niewidoczna dla dużej grupy klientów, którzy pracują z własnymi doradcami.

Do tego dochodzi kwestia marketingu – biuro, które nie ma zagwarantowanego wynagrodzenia od sprzedającego, nie będzie inwestować dużych środków w profesjonalne przygotowanie i promocję oferty.

Pułapka #2: Umowa otwarta, czyli „Niech sprzedaje kto może”

To druga popularna iluzja: „Dlaczego mam się ograniczać do jednego biura? Podpiszę umowę otwartą z dziesięcioma. Więcej agentów to większy zasięg i szybsza sprzedaż”.

W praktyce „umowa otwarta” oznacza, że nikt nie jest odpowiedzialny za Twoją nieruchomość.

  1. Brak odpowiedzialności i wiedzy: Żaden z 10 agentów nie czuje się w pełni odpowiedzialny za sprzedaż. Często dodzwonienie się do nich graniczy z cudem, a ich wiedza na temat nieruchomości jest szczątkowa. Kupujący, dzwoniąc do kilku agentów w sprawie tej samej oferty, często dostaje sprzeczne informacje.
  2. Konkurowanie ceną… w dół: Kiedy na rynku pojawia się ta sama nieruchomość w 10 różnych biurach (często z różnymi cenami), co robi świadomy kupujący lub jego agent? Dzwoni do każdego z nich z pytaniem: „Jaką cenę jest Pan w stanie dla mnie wynegocjować?”.
  3. Wojna agentów, strata właściciela: Rozpoczyna się wyścig. Agenci, konkurując między sobą o to, „kto pierwszy sprzeda”, bez skrupułów obiecują kupującemu: „Przycisnę właściciela, zrobię ci taką cenę, jaką chcesz„. W tym modelu agent nie dba o Twój interes – dba o to, by „cokolwiek zarobić”, zanim zrobi to konkurencja.

Efekt? Twoja nieruchomość wygląda na „spaloną”, a Ty tracisz kontrolę nad ceną i wizerunkiem oferty.

Pułapka #3: „Agent z klientem”

Znasz tę sytuację? Sprzedajesz mieszkanie samodzielnie. Dzwoni telefon: „Dzień dobry, jestem pośrednikiem, mam klienta zainteresowanego dokładnie taką nieruchomością, czy mogę przyjść pokazać?”.

Sprzedający, chcąc być otwartym, zgadza się. Pośrednik przychodzi, ale… z kolegą lub koleżanką („na niby”). Szybko nagrywa film, robi kilka zdjęć telefonem i znika. Po kilku dniach Twoja oferta pojawia się na portalach, w dodatku bez Twojej zgody.

To działanie wprowadza ogromny chaos. Potencjalny kupujący widzi Twoje ogłoszenie i pięć innych, wystawionych przez „agentów-widmo”, często z różnymi cenami lub nieaktualnymi informacjami. Pierwsza myśl kupującego? „Coś jest nie tak z tą ofertą. Skoro jest taki bałagan, na pewno można dużo negocjować”.

Jak się przed tym chronić?

Jeśli już chcesz wpuścić agenta „z klientem”, zadaj konkretne pytania:

  • Co to za klient?
  • W jaki sposób będzie finansował nieruchomość (gotówka/kredyt)?
  • Kiedy chce nabyć nieruchomość?
  • Jak szybko chce się wprowadzić?

Jeśli odpowiedzi są wymijające, to sygnał ostrzegawczy. Dodatkowo, zaznacz stanowczo: „Nie wyrażam zgody na robienie zdjęć, nagrywanie wideo ani publikowanie mojej nieruchomości„. Nieuczciwy pośrednik po prostu się zniechęci.

Profesjonalna sprzedaż to inwestycja, nie koszt

Sprzedaż nieruchomości na własną rękę jest możliwa, ale wymaga ogromnej wiedzy, czasu i inwestycji marketingowych.

Profesjonalny proces sprzedaży, ukierunkowany na uzyskanie maksymalnej ceny w optymalnym czasie, to praca na „dziesiątki godzin”. To nie jest tylko „zrobienie fotek i wrzucenie do internetu”.

W Eteria.pl wierzymy w transparentność i partnerstwo. Pracując na umowie wyłączności, bierzemy pełną odpowiedzialność za proces, inwestujemy nasz czas i budżet marketingowy, a przede wszystkim – zawsze chronimy Twój interes. Naszym zadaniem jest wynegocjowanie dla Ciebie najlepszych możliwych warunków, a nie jakichkolwiek.

Posłuchaj więcej o kulisach rynku

Powyższy artykuł powstał na bazie najnowszego odcinka podcastu Eteria Nieruchomości, w którym głębiej analizujemy realia warszawskiego rynku. A jeśli chcesz po prostu poznać proces i dowiedzieć się, jak możemy Ci pomóc – zapraszamy na bezpłatną konsultację z naszym doradcą.

Zasubskrybuj nasz podcast i bądź na bieżąco z nowymi odcinkami. W ten sposób wspierasz nasz rozwój. Dziękujemy za wsparcie! Cezary Nocula & Nataliia Iali

Potrzebujesz wsparcia w zakupie lub sprzedaży nieruchomości? Chcesz sprzedawać nieruchomości wspólnie z nami?  pisz śmiało  [email protected].

Chcesz nas lepiej poznać?

Mail kontaktowy: [email protected]

Nasz kanał na YouTube

Nasz podcast na iTunes

Facebook Nataliia Iali

Facebook Cezary Nocula

Instagram Nataliia Iali

Facebook Eteria Consulting

Instagram Eteria Consulting